Niegdyś kiedy Zbawiciel stał przed namiestnikiem rzymskim, Piłatem z Pontu, i był przezeń badany, nazwał siebie królem Prawdy. „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat“, mówił On, „abym świadectwo dał Prawdzie. Wszelki, który jest z Prawdy, słucha głosu Mego". Piłat nie zrozumiał tego. Wzruszył on pogardliwie ramionami, i niby subtelną drwinę, rzuciły usta rzymianina owo sceptyczne pytanie: „Co jest Prawdą"? To dawne pytanie Piłata nie przebrzmiało już odtąd na świecie. Bywa ono ustawicznie rzucane ze świętą powagą lub z gorzkim sarkazmem: „Co jest Prawdą?" Czy istnieje Prawda i czy możemy ją poznać? Dusze, ukształtowane na wzór Piłata, wzruszają ustawicznie na nie z pogardą ramionami, duszom trawionym żądzą poznania Prawdy, na podobieństwo duszy Fausta, przepala ono serca, gdy przeciwnie dusze znękane pytaniami w rozpaczy spoglądają ku niemym gwiazdom, mniemając, że jedynie pozbawiony rozsądku mógłby spodziewać się odpowiedzi. Istnieją też inne dusz...