Posty

10. Próby zaprzeczenia znaków Bożych we wszechświecie.

II. Panteizm (Monizm). 1. W człowieku tkwi zawsze dążenie do zdobycia sobie poglądu najbardziej jednolitego na świat i życie; on chciałby z jednej, jednolitej, obejmującej i wyjaśniającej wszystko przyczyny wyprowadzić wszystkie zjawiska świata i życia.  Silniej niż kiedykolwiek ten pociąg do jednolitego wyjaśnienia świata objawia się w umysłowych prądach i usiłowaniach naszego czasu. Pobudki do tego są liczne; Jest to ogólnie ludzką potrzebą, psychologiczną niemal koniecznością nie zadawalać się zwykłym biegiem zjawisk, lecz szukać w nich stałego punktu oparcia. Następnie rozwojem kulturalno-historycznym kieruje prawo, że po okresie specjalizacji w naukach następuje okres syntezy tychże.  A wiek XIX-sty stworzył taką rozmaitość dziedzin naukowych, że XX. stulecie zdaje się tęsknić za jednością systemu. Wreszcie niepodobna zagłuszyć w najbardziej kulturalnym człowieku potrzeby reli­gijnej; a czego potrzeba ta wymaga? Jest to rzecz trudna do powiedzenia w jednym zdaniu, a jeszc...

11. Znaki Boże w historii rozwoju nieba, Ziemi i istot żyjących.

Niebo i Ziemia i wszystko, co istnieje, nie zawsze były takimi, jakimi są obecnie. Przechodziły one okres rozwoju, a zatem mają swą historię, historię rozwoju, pełną przepychu i cudów. O tym poucza nas dzisiejsza nauka. Jeśli pa­trzeć przez teleskop daleko poza granice naszego systemu planetarnego, to sztucznie udoskonalony wzrok odkrywa jakieś nieznane zbiorowiska gwiazd — jakieś nieznane mgławice olbrzymich rozmiarów, wyposażone w pierwsze zaledwie zaczątki porządku i ruchu. Jest to pierwotna materia świata, materiał budowlany, z którego utworzone zostały miliony ciał niebieskich, jakie w przestworzach szy­bują. Na początku ta cała olbrzymia materia, która teraz w poszczególnych ciałach niebieskich się znajduje, była rozproszona w postaci nikłej mgły na niezmierzonych świata przestrzeniach.  Oczywiście ta pierwotna mgławica musiała już zawierać — jakby w zarodku — to wszystko, co się później z niej rozwinęło, a więc wszystkie pier­wiastki, następnie florę np. Indii lub faunę, daj...

12. Znaki Boże w historii rozwoju nieba, ziemi i istot żyjących. II.

Wspaniała historia, jaką poznaliśmy w rozwoju ciał niebieskich, Ziemi i istot żyjących, za­wiera niezmierzone wprost bogactwo zjawisk, faktów i rzeczy. Jeszcze raz pokrótce uprzytomnimy sobie, cośmy poznali. Najpierw, na początku rzeczy był chaos, olbrzymia masa materii i siły, wypełniająca prze­strzenie — teraz widzimy na własne oczy świat, jako kosmos, to jest atomy materii nie krążą we Wszechświecie w nieładzie i bez celu, w sza­lonym tańcu wirowym, jak płatki śniegu, którymi ślepy wicher północy pogania, lub ziarnka kurzu, miotane w różne strony rozszalałym orkanem, przeciwnie, są one ujęte w formy i kształty, pełne myśli i celu, a często nawet piękności i wznio­słej harmonii. Ten kosmos, ten wspaniały, cudowny kobierzec świata jest rezultatem bardzo długiego rozwoju, który się rozciąga od pierwotnej mgła­wicy i ognistych deszczów aż do pięknego i ce­lowego podziału na góry i doliny, morza i rzeki, pagórki i ogrody — od prostych wodorostów i prymitywnych morszczynów poprzez coraz t...

13. Próba zaprzeczenia znaków Bożych w urządzeniu świata, czyli tak zwana teoria o pochodzeniu gatunków («Darwinizm«).

Wykład i krytyka. 1. Wykład systemu. Jest rzeczą niemożliwą wyjaśnić cały rozwój świata bez Stwórcy, którego Wszechwiedza na­kreśla cel, a Wszechmoc go wykonuje. Niewiara stawiała od dawna i często tę kwestię; istnieje próba, na pierwszy rzut oka wspaniała, która w tej kwestii daje odpowiedź twierdzącą. Jest nią tak zwana teoria o pocho­dzeniu gatunków, zwana zwykle (aczkolwiek nie całkiem odpowiednio, od imienia angielskiego przyrodnika Karola Darwina, „darwinizmem." Nie tu jednak miejsce na obszerne omawia­nie słuszności lub wadliwości określeń. Możemy się zadowolić poznaniem głównych rysów tego systemu, jaki Goethe i Geoffroy St. Hilaire zainicjowali, a Karol Darwin w dwóch najważniejszych swych dziełach z roku 1859 i 1871 uzasadniał. System ten, rozwinięty dalej przez Ernesta Haeckla, posiada wśród uczonych przyrodników doby obecnej wielu przeciwników, jako też i wielu zwolenników, dzięki niezliczonym popularno-naukowym wykładom, w szerokich war­stwach niedouków, ludzi wątpiąc...