DLACZEGO (NIE) TRZEBA BAĆ SIĘ ŚMIERCI
Sen stawia nas w położeniu najbliższym na co dzień opuszczenia planu, który świadomi, obecnie uważamy za rzeczywisty. Stąd zaburzenia pojawiające się w rzeczonym stanie pozwalają zaznajomić się z właściwą treścią śmierci i każdy człowiek żyjący na Ziemi ma realną możliwość, wysnuć przy użyciu bez przerwy dostępnych mu narzędzi, własny wniosek na to, czym śmierć jest.
A teraz do meritum.
Nigdy nie ufaj komuś, kto mówi, że śmierć jest jakimkolwiek końcem, bo nie jest. Śmierć "nie jest nawet końcem początku." W rzeczywistości, w której nie ma czasu, Ego, ani nic poza Miłością, nie może istnieć coś takiego, jak koniec. W zamkniętym układzie energia nie może zostać ani zniszczona, ani stracona, ani stworzona, może tylko ulegać przemianom. Wszyscy jesteśmy jedynie zbiorem informacji.
Co nie zmienia faktu, że zanim każdy z nas osiągnie stan Nirwany, lub wiecznego potępienia, nie będzie narażony po śmierci na udział w planach, gdzie wszystko jest stukrotnie bardziej rzeczywiste, niż to, czego doświadcza, mając obudzoną swoją własną świadomość, właśnie teraz, właśnie tutaj.
Tylko od naszej moralnej postawy zależy, ile kontroli nad własnym jestestwem, otoczeniem i życiem, da nam Stwórca, jeżeli tutaj nie zdamy egzaminu z bezwarunkowej, niezniszczalnej i bezinteresownej Miłości, i czy swoją niezmienną postawą, nie zasłużymy na kolejny szereg testów i prób, a finalnie - na potępienie, na wtórą śmierć.
Na planach pośmiertnych, odbiegających coraz bardziej od tego, co znamy na co dzień, wszystko jest bardziej rzeczywiste, i nie ma już rozproszeń. Tam już nie ma snu, a jednocześnie jest nim wszystko, czego tylko jakikolwiek byt, poza Bogiem, może doświadczyć.